Blogi za darmo Darmowe blogi

Szlaban Amy

*

W tym czasie Amy zmierzała do klasy od astrologi. Gdy dotarła na miejsce o framugę drzwi opierał się niedbale Draco, ze swoim złośliwym uśmieszkiem. Amy już wiedziała że ten szlaban będzie najgorszym ze wszystkich. Dziewczyna stanęła przed dzrzwiami.

-Cześć Mensa. - przywitał się tak jak zawsze - Nareszcie przyszłaś a już myślałem że zostaniesz przy swojej przyjacułce.

-Zamknij się Larijus. - odparła, odwracając głowę w inną stronę.

Chłopak chciał coś powiedzieć  ale w tym samym momencie drzwi od klasy otworzyły się i wyszła z nich profesor(…). Spojżała się na 16-latków zadając pytanie:

-Wy tu przyszliście w sprawie szlabanu tak?

-Tak- odpowiedzieli jiednocześnie.

-No to zapraszam do środka.- odparła odsuwając się im by mogli przejść.

Gdy weszli do srodka znależli się w sali o kształcie kopuły, sklepienie było upstrzone gwiazdami a zwisające ze sznurków modele planet były zakurzone tak że ledwie można było dostrzec ich kolor, pod ścianami znajdowały się ogromne regały z równie sporymi księgami i różnymi dziwnymi urządzeniami. Ten widok zapierał dech w piersiach. Ale Draco nie zwracał na to uwagi bo ukradkiem spoglądał na Ami która poczuła jego spojrzenie na sobie. Dziewczyna nie mogła się powstrzymać i w końcu spojrzała na chłopaka ale nagle odwróciła wzrok ponieważ ich spojrzenia spotkały się. Draco nadal się na nią patrzył co dziewczynie się nie podobało.

- Zacznijcie od ściągnięcia książek i przyżądów z półek a potem porządnie wyczyśćcie półki jak już to zrobicie poukładajcie książki alfabetycznie na koniec zamiećcie podłogę macie czas do 23:30.- powiedziała po czym wyszła z sali i ich tam zamknęła.

Amy spojrzała na siedem wielkich biblioteczek i odrazu spochmurniała. Nie miała wyboru. Wzięła wiadro z wodom i dwiema ściereczkami. Rzuciła jedną z nich Draco, który przyglądał się jednej z biblioteczek. Złapał ścierkę. Amy podeszła do biblioteczki i zaczęła ściągać księgi, spojrzała na chłopaka mówiąc:

- No dalej robota sama się nie zrobi.- Draco podszedł do tej samej biblioteczki i zaczął ściągać książki. Opustoszyli wszystkie półki w wszystkich biblioteczkach i zaczęli ścierać kurze. Po chwili milczenia Draco zapytał:

- Wiesz że  jesteś tematem rozmów wielu chłopaków?

- Nie i mnie to nie obchodzi.

- A mnie tak. - gdy to powiedział Amy tylko prychnęła pogardliwie.

,, Mam go już serdecznie dosyć. - pomyślała - Nie dość że wygaduje bzdury to jeszcze się na mnie gapi jakby w życiu dziewczyny nie widział” i tak było chłopak patrzył się na nią i pomyślał ,, No nawet niezła jest, ciekawe jaka jest w łóżku”. Po skończeniu pracy równo o 23:30. Pani profesor wypuściła ich, zadowolona efektem ciężkiej pracy. Amy z Draco razem skręcili w prawo. Niebieskooki chłopak odrazu pociągnął Amy do jakiejś ciemnej i opustoszałej klasy po czym odwrócił się do niej twarzą i zaczął się przybliżać brunetka coraz bardziej zaczęła się denerwować.

- Co chcesz zrobić? - spytała dziewczyna

- To co z innymi dziewczynami. - powiedział to z chytrym uśmieszkiem

Był już tak blisko że Amy chciała uciec stąd jak najszybciej więc bez chwili zastanowienia rzuciła się do wyjścia ale chłopak był szybszy i złapał ją w talii. Odwrócił ją twarzą do siebie i bezczelnie pocałował. Amy próbowała się wyrwać z jego stalowego uścisku ale wszystko na marne. Draco widząc to oderwał się od jej ust i powiedział:

- Nie próbuj nawet uciec bo i tak ci się to nie uda.

- PUSZCZAJ MNIE TY ID… - nie zdążyła dopowiedzieć ostatnich słów bo chłopak ją znów pocałował.

,, No i jak ja mam uciec? - pomyślała - Nie daję rady się wyrwać. Może użyję zaklęcia odpychającego? TAK TO JEST MYŚL!!! Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałam?” Amy natychmiastowo oderwała usta od Dracona ( co nie było łatwe ), i przyłożyła rękę do jego klatki piersiowej wypowiadając łatwą formułkę zaklęcia. Blond chłopak poleciał do tyłu na około trzynaście metrów ( ta sala była pusta i bardzo duża ). Dziewczyna skorzystała z chwili i wybiegła z sali najszybszym sprintem na jaki ją było stać i pobiegła do swojego pokoju. Zdyszana i okropnie roztrzęsiona zamknęła drzwi. Drzwi w tej szkole są zaczarowane i nikt z zewnątrz nie może się włamać gdy drzwi są zamknięte od wewnątrz. Amy nie wiedziała co o tym myśleć. Więc bez większych namysłów weszła do łazienki i przyszykowała sobie relaksującom kąpiel z mnóstwem bąbelków. Niebieskooka po pewnym czasie doszła do siebie i patrzyła się na leniwie unoszące się bąbelki i myśląc nad tym wydarzeniem. Po kilku godzinach wyszła z łazienki i poczłapała się do łóżka pisząc przed zaśnięciem kilka słów w pamiętniku.

30 sie 2010. Autor: a3amyabygailksika | Brak komentarza »

Pamiętnik Alex

30.08.2010

Drogi Pamiętniku!

To straszne Alice wylądowała w SS, ale jest też druga, dobra strona. MAM NOWEGO CHŁOPAKA! Ma na imię Szymon!!! Ale wracając do sprawy mojej przyjaciółki to pani Miranda mówiła, że będzie dobrze i ona wyzdrowieje. A Amy załatwiła sobie szlaban z tym idiotom Draco. Jak się kłócą to ledwie powstrzymuję się od śmiechu! Tak to komicznie wygląda. Zawsze idzie o jakieś głupoty. Wyglądają jak para. Świetnie do siebie pasują i myślę że ona się w nim kocha. Niestety to tylko hipoteza, ale myślę że kiedyś się zejdą. Alice myśli chyba tak samo, ale jej głowa pełna jest tylko Nicka. Nie żeby nas dyskryminowała, nie! Tylko ona na prawdę go lubi, lubi lubi! Draco to nasz śmiertelny wróg, ale w sumie to go lubię! No i jest przystojny! Chciałabym go zaprosić na randkę, ale boję się że Amy się obrazi, bo Alice byłaby za. Ona chyba też go lubi. Nie będę długo opowiadać o Alice, bo nie wpuszczono nas do niej, tylko Nicka, to równy gość! I NIEZIEMSKO PRZYSTOJNY!!!!!!!! Chciałabym go mieć (tak jak wszystkich przystojniaków na tej planecie i JUSTINA BIEBERA!). Jednak nie z bliżę się do jego ust ani na milimetr dopóki nie zerwą ze sobą. No więc kończę, bo Szymon zaczyna całować mnie po szyi i zagląda co tu piszę. To na razie!

30 sie 2010. Autor: a3amyabygailksika | Brak komentarza »

Pamiętnik Amy

30.08.2010r

Drogi pamiętniku dzisiaj w szkole było okropnie. Nie dość że Alice wylądowała w SS (szkolny szpital) to jeszcze mam szlaban z tym palantem Lariusem. Nienawidzę go z całego serca. Już od naszego pierwszego spotkania się nienawidzimy. Nie rozumiem dlaczego on tak mnie nienawidzi, nie raz przez niego płakałam i dziewczyny musiały mnie pocieszać nawet nie wiedziały dlaczego płacze. Ale dość już tego nie będę płakała przez tego arystokratycznego idiotę. I ostatnimi czasy nie najlepiej się czuję mało jem, prawie w ogóle nie śpię i jestem rozkojarzona co sprawia iż nie wiem co się dzieje na lekcjach. A moje koleżanki Alice i Alex zaczynają się o mnie martwić czego nie lubię. Niestety muszę się przygotować na szlaban później napiszę co się działo na szlabanie. Chociaż zapewne wydarzy się nie za wiele. On mnie wyzwie od najgorszych, ja mu się odgryzę, zaliczymy kolejny szlaban a ja wrócę zapłakana do swojego pokoju. Tak zawsze jest. No to niestety muszę już się zbierać. No to pa.

30 sie 2010. Autor: a3amyabygailksika | Brak komentarza »

Nicholap… - mruknęła Alice smętnie.
„Nie to był sen” pomyślała Alice. Nie mogła uwierzyć, że spotkał ducha. Chociaż był taki realistyczny. Nie, nie było demona, który ją popchną zamiast przeniknąć, który ją ugryzł w szyję i na dodatek… pocałował. To było takie ohydne, a zarazem przyjemne. Dobrze całował. Tak to musiał być sen. Bo jeszcze żaden facet z jakim chodziła (włączając w to Nicholasa) tak dobrze nie całował. Poczuła jakiś okropny smród, rodem z horrorów – amoniak. Zmarszczyła nos i szybkim ruchem ręki próbowała go odepchnąć. Usłyszała głośne westchnięcie ulgi i zaraz oczywiście wyraz obrzydzenia:
Fuj!To był głos Nicholasa. Co Nick robił u niej w domu? U niej w pokoju?

- Nicholas – wymamrotała. Poczuła czyjąś dłoń na policzku. Dotknęła jej.

- Czemu tu tak jedzie? - spytała nadal nie otwierając oczu.

-Amoniakiem skarbie – odpowiedział

- Wiem czym jedzie – zdenerwowała się, była jakaś drażliwa. - Pytałam: czemu?!

- Byś się do końca rozbudziła – powiedział spokojnie.

- Już się rozbudziłam! Zaraz wstanę! Weź ten amoniak! - zawyła, ale nadal nie otwierała oczu.

- O nie nie wstaniesz! - przykazał.

- Czemu? Przecież o to ci chodziło, nie?

- Nie, chcieliśmy żebyś się tyko obudziła – nadal mówił spokojnym głosem.

- Zaraz, zaraz, „chcieliśmy”??? - domagała się wyjaśnień

- Tak, ja, pan profesor Papkin i pani Miranda – wyjaśnił.

- Co oni robią w moim pokoju?! – zapytała z oburzeniem w głosie.

Usłyszała dźwięk wydawany przez odświeżacz powietrza i poczuła zapach świeżo skoszonej trawy.

- Kochanie – odezwał się słodkim głosem – nie jesteś u siebie w domu tylko w szkole w sali szpitalnej.

- CO?! - wreszcie otworzyła oczy.I wtedy dopiero się skapła, że to nie był sen tyko rzeczywistość.

- T-to zdarz-żyło-o się naprawdę?

- Jeśli mówisz o tym ,że dostałaś drgawek, wrzeszczałaś i poleciałaś do tyłu. Tooo… tak, zdarzyło się – odpowiedział Papkin.

- Czyli ,to… prawda – nie mogła wykrztusić całego zdania razem – to o nim… co ja wtedy… i to… - nie umiała ułożyć całego zdania - … że najgorsze… pocałunek?! - Wszyscy wciągnęli powietrze.

- Alice pamiętasz coś? - Papkin spojrzał na nią tak, że zrozumiała, że nie powinna wspominać o pocałunku. - Jeśli tak to nam powiedz!

- Pamiętam, że… - zawahała się, nie chcąc zdradzić wszystkich szczegółów – pamiętam coś białego, przerażającego, chciałam uciekać ,ale nie mogłam się ruszyć – przerwała. – A tak w ogóle jakie drgawki?

- Amy i Alex opowiadały, że dostałaś drgawek jak się obróciłaś.

- Obróciłam się? A no tak, racja. A wracając do tematu. Zaczęłam wrzeszczeć, bo zobaczyłam, że to coś na mnie leci i… - zastanawiała się czy powiedzieć całość, czy nie. Oczywiście znała wszystkie szczegóły, ale nie chciała ich ujawniać. Jak zawsze cicha i skryta. - I dalej przypominam sobie tylko waszą rozmowę, którą też wzięłam za sen.

- Szkoda, wielka szkoda, - zasmucił się Papkin – Tellus przywróć jej pamięć! - poprosił Nicka.

- Z wielką przyjemnością, panie profesorze – Nick uśmiechnął się znacząco.

- Nie w taki sposób Tellus! - warknął.

- Okej, okej! Tylko żartowałem! - uniósł obie ręce do góry w geście poddania.

- A wiesz co Papkin – przez białe dwuskrzydłowe drzwi wszedł dyrektor Podstal. Jak zwykle w białej koszulce polo, w spodniach od garnituru i czarnych butach – to byłby chyba najlepszy sposób – mrugnął porozumiewawczo do Alice i Nicka, w odpowiedzi uśmiechnęli się.

- Panie dyrektorze! - Miranda była oburzona

- Tylko żartowałem Mirando – podszedł do łóżka chorej – Jak tam ręka boli? - zapytał dziewczynę

- Ręka? - kompletnie nie wiedziała o co chodzi, dopiero gdy chciała odgarnąć włosy z oczu lewą ręką, poczuła straszny ból w ramieniu. - Aaa, ta ręka. Boli.

- No cóż to zrozumiałe, - odezwał się Podstal – opowiadałaś już co się wydarzyło na korytarzu szkolnym, panu profesorowi Papkinowi? - wskazał głową Papkina.

- Tak – odpowiedziała znużona – mogę iść spać?

- Tak teraz cię zostawimy, wszyscy – Miranda dała nacisk na ostatnie słowo.

- Proszę, chcę zostać! - Nick chciał przebłagać panią profesor. Dla większego efektu zrobił minę szczeniaczka. Smutna minka i wielkie oczka. Na wszystkich działała.

- No… dobrze. Możesz zostać ale nie męcz pacjentki.

- Spokojnie, nie będę – zapewnił. Pełna dobroci lekarka pchnęła nauczycieli w stronę wyjścia, a sama udała się do swojego gabinetu. Nick podsuną sobie krzesło.Gdy wszyscy sobie już poszli Nick przestał zgrywać twardziela.

- No, to. Jak się czujesz? - spytał udając że wszystko gra.Tak naprawdę bardzo się przestraszył, że Alice może nie przeżyć. Była taka możliwość. Sądząc z rozmowy Mirandy i Papkina, na prawdę było z nią źle. Nie wiedzieli co ją ugryzło, ani pchnęło.

- Bardzo dobrze – odparła z niezbyt przekonywującą miną.

- Jak naprawdę się czujesz? - domagał się prawdy.

- Serio? Mam ci powiedzieć prawdę? Na prawdę chcesz wiedzieć? O kurczę, zapomniałam ci powiedzieć – chciała umknąć odpowiedzi, by oszczędzić Nicka – Mili urządza jutro imprezę w pokoju numer…

- Nie zbaczaj z tematu – przerwał – i… Tak naprawdę chcę wiedzieć!

- No to masz prawdę. Boli mnie głowa, szyja – zaczęła wyliczać – ręka, ramię, plecy i płuca. - Nick miał przerażoną minę.

- Głowa, szyja – powtarzał – ręka, ramię, plecy i… płuca? - przy tym ostatnim zrobił zdziwiony wyraz twarzy
- Tak, musiałam je sobie obić o żebra – Nick wyglądał na załamanego. - Widziałeś? - zapytała szeptem, zrozumiał o co chodzi.

- Nie – oznajmił półgłosem - ,ale z opisu wyglądało to strasznie. I w ogóle jak przyszedłem wyglądałaś jakbyś już dawno nie żyła – twarz miał bladą, niewiele mu brakowało do kartki papieru.

- Jak długo byłam nieprzytomna?

Odwróciła wzrok przypominając sobie wszystkie kłamstwa, albo raczej zatajenie większości opowieści wszystkim, Papkinowi, Podstal’owi, Mirandzie i… Nickowi. Auć! To bolało ją najbardziej. Że mu nie powiedziała. Ale jednak teraz nie mogła. Ktoś mógł podsłuchać, a tego na pewno by nie chciała. Postanowiła ,że powie mu później.

- Nie oszczędzaj mnie – dopowiedziała.

- Dobrze, ale jeśli nie będziesz chciała dalej słuchać to po prostu powiedz. Ok?

- Ok – nadal patrzyła w przeciwnym kierunku.

- Nie wiem jak długo byłaś nie przytomna, ale odkąd przyszedłem to z pięć minut na korytarzu i z dziesięć zanim cię tu dobudziliśmy amoniakiem – tu oboje wykrzywili nosy - , bo środek pobudzający się skończył.- Położył dłonie na policzkach swojej dziewczyny. Wreszcie odwróciła się do niego. W jej oczach błyszczały łzy. Chciało jej się płakać, widząc jak Nick przeżywa to co jej się przytrafiło.

- Czemu płaczesz? - mocno się zmartwił.

- Szyja daje mi się we znaki – skłamała. Rozbeczała się też dlatego że miała wyrzuty sumienia w związku z nie powiedzeniem wszystkiego. I jeszcze dlatego, że wszystkim sprawia kłopot.

- Wiem że to nie prawda – chciała zaprzeczyć ale on był szybszy – nie mów że się mylę. Znam cie i wiem że wolisz się zwierzyć swoim przyjaciółkom, lub zachować dla siebie.- Poddała się, w takim stanie nie była zdolna go pokonać.

- W tym przypadku to drugie – odpowiedziała.

- Jak ja cie dobrze znam! - nachylił się i pocałował tak jak jeszcze nigdy nikogo nie całował. Odwdzięczyła mu się tym samym. Był to krótkim pocałunek, ale jaki! Choć nie mógł się równać z duchem. Alice skarciła samą siebie w duchu że mogła tak pomyśleć.

- Co mi właściwie dolega?

- Serio chcesz wiedzieć?

- Tak – miała naturalny głos jakby to co Nick zaraz powie dotyczyło pogody.

- No dobrze – nie miał przekonanej miny, ale jednak zaczął mówić. On nie zatajał prawdy. Był szczery aż do bólu. Alice poczuła się jeszcze gorzej – Masz lekki uraz głowy, a raczej miałaś, pani Miranda, już się o nią postarała. Ostrzegała że może cię jeszcze trochę boleć…

- Przejdź do części gdzie coś mi jeszcze dolega! - straciła cierpliwość, lecz zaraz tego pożałowała. - Przepraszam nie powinnam. Ty się tak o mnie martwiłeś, a ja ci się tak odpłacam! Przepraszam!

- Nic się nie stało, wiem, że chcesz spać – uśmiechnął się wyrozumiale.Alice przyciągnęła go za spód koszuli, by się nachylił. Potem chwyciła kołnierz od jego mundurka do siebie i zaczęła całować Nicka. Nie miał nic przeciwko.

W szkole , musieli nosić mundurki. Dziewczęta latem i wiosną musiały ubierać się w białe zapinane bluzki, dżinsowe spódniczki do kolan, i czarne sandały rzymianki. Na jesień i zimę, zmieniały buty na adidasy lub glany, spódniczki na spodnie,a na bluzki zakładały golfy i bluzy. Chłopcy zakładali koszule, czarne spodnie i buty, a w zimniejsze dni dodatkowo szare bluzy i cieplejsze buty i spodnie. Na Atlantydzie, gdzie się uczyli, były pory roku, śnieg, grad, deszcz i burze. Wyspa położona jest na południowy - wschód od Wysp Brytyjskich, u wylotu kanału La Manche. Dla normalnych ludzi jest nie widoczna. Statki spokojnie przez nią przepływają, nie czując oporu, ani lądu. Zaczarował ją tak słynny czarodziej, który odnalazł tą wyspę po zatonięciu. Zatonęła kilka tysięcy ( może milionów ) lat przed narodzeniem Chrystusa w wyniku przejścia Mojżesza przez Morze Czerwone. Podobno nastąpiły od tego przesunięcia płyt tektonicznych i Atlantyda zapadła się. Udowodniono naukowo przez czrowiedzów*. Dopiero w V wieku przed naszą erą, czarodziej, uchodzący później też za bożka Słowian, Świętowita lub Peruna – boga pioruna, grzmotu i błyskawicy ( nieźle się w tym wyspecjalizował ). Miał na imię Percy ( podobne do Peruna ) odkrył Atlantydę i zaczarował ja tak, by (…) nigdy jej nie widzieli i nie odkryli. Założył tam akademię (…) im. (…). Młodzi czarodzieje, w tamtych czasach podlatywali do szkoły na smokach. Teraz pod wodą jest sieć szyn i kolein. Uczniowie wsiadają na stacji nr. 11 do zwykłego pociągu ,który wszyscy widzą i jadą przez kanał La Manche, aż tutaj. Nie każdy o magicznych umiejętnościach zostaje zaproszony i przyjęty. Tylko wybrani, którzy nie uczeni mogą wyrządzić wiele szkód, chodzą tu. Cała reszta to nie groźni magicy, z królikiem w kapeluszu.
Długo się całowali, dopóki Nick nie przerwał. Miał zarumienione policzki, a oczy mu błyszczały. Alice uśmiechała się do niego promiennie.

- Ehm – odchrząknęła – opowiadaj dalej.

- No więc – podjął przerwany temat – pani Miranda rzuciła także jakieś zaklęcie na twoje złamanie i teraz się zrasta. Kość była pogruchotana…

- Nie musisz mnie pocieszać – przerwała z sarkazmem. Jej ukochany tylko się uśmiechnął.

- Dziwiliśmy się że w ogóle możesz ruszać prawą ręka. Co prawda podobno upadłaś na lewę ramię, ale po złamaniu obojczyka ,aż do połowy kręgosłupa od lewej strony to nie powinnaś się ruszać…

- Czyli było ze mną kiepsko?

- Tak. Mogę opowiadać dalej?

- Mhm – mruknęła z zamkniętymi oczami.

- Z rany na szyi wyciekło ci ponad litr krwi. Na szczęście do pielęgniarek przyszła paczka, którą zamówiły Mirce..

- Mirce? - ze zdziwienia otworzyła oczy.

- Nie pamiętasz? Mirka to skrót od Miranda – wyjaśnił.

- A, no tak, opowiadaj dalej.

- Dziękuję. Paczka która, jak już wspomniałem, została zamówiona dla naszej pani doktor, na urodziny, zawierała nowoczesne kapsułki K-R-W. Nic nie mów – powiedział widząc że Alice już otwiera buzie. Posłusznie ją zamknęła. - Już wyjaśniam. Kapsułki K-R-W są wielkości normalnej tabletki. Podaje je się osobą, które utraciły ponad litr krwi. Działają na podstawie dopalaczy. Przyśpieszają wytwarzanie czerwonych krwinek w szpiku. Działają natychmiastowo. Rzucili na twoją szyję zaklęcie tamujące, ale nic nie dało. Owinęli bandażem, założyli plastry, gaziki, ale krew nadal leciała – dziewczyna dotknęła szyi, sprawdzając czy to prawda. Naprawdę jej założyli bandaż. - To coś dobrało ci się do aorty. Jakaś pielęgniarka wymyśliła że będą ci dawać co jakiś czas pigułki K-R-W.

Jakby przywołana, jedna z sióstr podeszła do niej i kazała jej połknąć jakąś czerwoną tabletkę. Smakowała jak jej własna krew, czyli jakby połykała miedź.

- Blee! To jest ohydne! - zawołała i wytarła usta.

- To smakuje jak twoja krew – spokojnie wyjaśniła „mądrala w białym”.

- Wiem, mi moja krew nie smakuje, to dlatego.

- Rozumiem. Chcesz już spać?

- Nie!

- Ok. To nie było pytanie – wyciągnęła wielką strzykawkę.

- Nie proszę! - powiedziała chórem ze swoim chłopakiem – Jeszcze dziesięć minut! - dodał.

- Okej. Macie dziesięć minut, nie więcej! - rozkazała i poszła do kolejnego pacjenta - Edgara, byłego chłopaka Alex i ich kumpla. Alice widziała go tylko przez chwilę bo był za kotarą. Ona zresztą też. Postanowiła że później zapyta go co tu robi.

- Miałeś rację, – wykrzywiła twarz - opowiadaj dalej.

- To praktycznie wszystko. No miałaś jeszcze mnóstwo siniaków ,ale pani lekarz już sobie z nimi poradziła.
No to fajnie – z niezadowoleniem na twarzy dodała – zawołaj pielęgniarkę, ale najpierw – pokazała dłonią że ma się zbliżyć – choć tu do mnie!Nick z chęcią pocałował ją. Musiało to trwać dość długo, bo siostra oddziałowa ich zobaczyła.

- Hej! Wy! Przestać mi się całować. Ty – wskazała palcem Nicka - stąd wychodzisz.- I wtedy nadeszła Miranda.

- Nie Patricio – zawołała – niech on zostanie przy niej. Jeśli tego chce, oczywiście.

- O dziękuję pani profesor! - zrobił zadowoloną minę pełną miłości, by przekonać także Patricie.

- Masz szczęście – mruknęła i zaczęła wypełniać kroplówką dziewczyny środkiem usypiającym.

- Kiedy wychodzę? – zapytała zanim zasnęła.

- Jutro z rana kochaneczku. – Miranda poklepała ją w dłoń.

Alice nie wiedziała czy to sen, czy nie, ale usłyszała śrubnięcie nóg krzesła i usłyszała jak ktoś mówi jej tuż przy uchu:

- Nox, hora unus, aula centum viginti tres – to był głos Nicka.

Często oboje posyłali sobie takie karteczki na lekcjach. Zawierały informacje o miejscu i godzinie spotkania. Pisali po łacinie, bo tylko oni w młodości mieli kurs łaciny. Więc ją znali. Ta wiadomość oznaczała: noc, godzina pierwsza, sala 123. Dziewczyna zapamiętała wiadomość i zasnęła.
*

30 sie 2010. Autor: a3amyabygailksika | Brak komentarza »

Papkin, Nick, Alex i Amy dotarli do szkolnego szpitala. Jedna pielęgniarka z trudem powstrzymała okrzyk przerażenia gdy zobaczyła ściekającą krew z szyi nieruchomej Alice. Profesor nie zwrócił uwagi na Mirandę, która była blada jak ściana i szukała bandaży w szufladzie. Papkin ostrożnie położył Alice na łóżku szpitalnym. Od razu przy nieruchomym ciele dziewczyny zaczęły się krzątać trzy pielęgniarki. Alex chodziła w tę i z powrotem mrucząc coś pod nosem. A Amy siedziała na krześle, patrząc na pielęgniarki i próbując coś podsłuchać z ich rozmów. Dwie pielęgniarki oddzieliły się od reszty i wyszły z sali szpitalnej by o czymś porozmawiać . Przypadkiem zostawiły uchylone drzwi więc Amy skorzystała z okazji i zajrzała przez nią. Pielęgniarki miały bardzo zmartwione miny. Jedna z nich przemówiła piskliwym drżącym głosem:

- Czy to możliwe że on powrócił? Przecież dyrektor wygnał go ze szkoły.

- Nie. Na pewno to nie mógł być on. Przecież 100 lat temu go wygnano za zabicie uczennicy bo wtedy uczył Astrologi, a dziś czytałam w tygodniku ,,Czarodziej i Magia” że umarł wczoraj. - powiedziała jedna z pielęgniarek o blond włosach.

- Masz rację on nie mógł wrócić. - Amy chciała podsłuchać więcej ale w tej chwili przerwał jej głos Nicka i pani Mirandy którzy usiedli tuż przy niej.

-No już dobrze. Nie płacz Nick ona przeżyje nic jej nie będzie. - pocieszała go.

- Ale ja mogłem ją obronić. A zamiast tego piłem kawę z dyrektorem i rozmawiałem o nowej tarczy osłaniającą szkołę. - powiedział załamującym się głosem.

- Ach! Weź już przestań. Ryczysz dlatego że cie tam nie było? - pani Miranda zadała mu pytanie ale nie otrzymała odpowiedzi bo właśnie Alice mruknęła smętnie:

- Nicholap…

28 sie 2010. Autor: a3amyabygailksika | 1 komentarz »

Dziewczyna podeszła do pana (…). Odkąd tylko Amy pamiętała, zawsze sprzedawał różne słodkości. Alex z wielkim uśmiechem na twarzy, wręczyła przyjaciółce jej ulubionego loda, Big Bambi, dla siebie wzięła Big Frutti, a dla Alice Big Toffi. Alice nie cierpiała Big Frutti. Nie wiedziała jak można jeść takie świństwo. Szły kamiennym korytarzem na boisko. Nagle osłupiała. Nie wiedziała czemu, ale strasznie się bała. Amy i Alex też się zatrzymały. Zastanawiała się czy jej przyjaciółki tez to wyczuły. Musiała źle wyglądać, bo Amy zapytała:

  • Alice nic ci nie jest?

Alice prawie jej nie usłyszała. Jakby była pod wodą, a ona mówiła do niej z lądu. Czuła że powinna uciekać, ale jej nogi nie chciały jej słuchać. Jej mózg pracował pięć razy szybciej. Czuła ze za nią coś się czai, to coś tylko czeka żeby się odwróciła, czeka tylko… by ją zabić. Próbowała się nie obracać, ale nie mogła powstrzymać ciekawości. Amy i Alex próbowały jej coś powiedzieć, ale ich nie słyszała. Odwróciła się. Stanęła jak wryta ze strachu. Z przeciwległej ściany wystawała biała dłoń… ruszała się. Zdała sobie sprawę że przyjaciółki tego nie widzą i nie czują . Nagle zobaczyła, że ta ręka coraz bardziej wyłania się ze ściany. Najpierw łokieć, potem ramię, jedna noga, pierś, głowa i druga noga. Ten duch przechodził przez ścianę. Duchy oznaczały kłopoty w szkole (…), ponieważ w tych fundamentach chowano zmarłych. Chowano zmarłe… demony. Ten duch był mężczyzna i unosił się 5 cm nad ziemią. Był wysoki i wysportowany. Nie można było określić czy, gdy żył, był przystojny czy nie, ponieważ twarz zasłaniała mu czarna maska z czerwonym znakiem pacyfy na środku czoła. Dziewczyna miała oczy szeroko otwarte, tak samo jak buzie. Naprawdę chciała zwiać, ale nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Zmarły skierował na nią wzrok. Czuła ze zaraz zemdleje. Zobaczyła krwisto czerwone oczy demona, który nagle zaczął lecieć w jej stronę. Zaczęła wrzeszczeć. Czuła że Amy i Alex szarpią nią ,ale nie mogła się poruszyć. Duch wyciągną ręce przed siebie, jakby chciał kogoś popchnąć. Zaczął lecieć w stronę przerażonej Alice. Z rozmachem potrącił ją. Poczuła jakby marmur pchnął jej ramiona, a w rzeczywistości to były tylko dłonie ducha, które z zasady powinny przez nią przejeść. Przeleciała półtora metra w tył i upadła na plecy, nadal z przerażeniem na twarzy. Zobaczyła jak zmarły zawraca i nachyla się nad nią. Demon przyłożył usta do jej szyi. Poczuła lekkie ukłucie w okolicach aorty. Poczuła ogień, żar i ból, jakiego jeszcze nigdy nie czuła, w okolicy ugryzienia. Była przekonana ze to nie wampir. Bo gdyby to był ten krwiopijca już dawno straciłaby całą krew, lub poczuła te tortury także w reszcie ciała, a nie tylko w miejscu rany. A tak jeszcze żyła, i miała świadomość jasności umysłu. Duch przestał ją gryźć w szyje i na pożegnanie… pocałował ją. Poczuła że odpływa…

  • Alice, odezwij się.

Amy patrzyła z lekkim przerażeniem, jak Alice ,powoli odwraca się do muru za nimi. Dostała drgawek. Dziewczyna spojrzała na Alex, lecz ona tylko przyglądała się ich przyjaciółce.

  • Alice co ci jest? - krzyknęła, próbując ją wyrwać z transu. Ale ona nic, nadal stał i gapiła się na mur. - Alice?! Alice?! Słyszysz mnie?!
  • Alice! - Alex dołączyła do niej.

Obie były przerażone. Zaczęły nią potrząsać. Nie zareagowała. Zaczęła wrzeszczeć. Na korytarzu zaczęło się zbierać coraz więcej gapiów. Nagle ku przerażeniu wszystkich. Alice przeleciała od jednego, cienkiego filara podtrzymującego sufit, do drugiego. Wyglądało to tak jakby ją ktoś popchną. Wylądowała na plecach. Wszyscy usłyszeli trzask. Coś sobie złamała… albo raczej ktoś jej coś złamał. Dziewczyna cały czas miała szeroko otwarte oczy. Jej przyjaciółki rzuciły się do niej z próbą pomocy. Nadal wrzeszczała. Ale potem, nagle ucichła. Chyba zemdlała. Amy i Alex próbowały ją ocucić ,ale ani krzyk, ani szturchanie nie pomogło. Wszyscy stali jak sparaliżowani.

  • Alice? - Uczniowie obrócili głowę w stronę Nicka, który właśnie wrócił z boiska. - Co się stało? - zapytał z niepokojem w głosie.
  • Nie wiemy – odpowiedziały chórem przyjaciółki. - Alice nagle się odwróciła do ściany, potem dostała drgawek i zaczęła wrzeszczeć – zaczęła opowiadać Amy.

Nick podszedł do nich i ,tak jak one, uklękną przy swojej dziewczynie. Czuł niepokój i miał wyrzuty sumienia, że nie przyszedł wcześniej. Bardzo ją kochał. Przyłożył swoją dłoń do jej czuła, do szyi po prawej i jeszcze raz do czoła. Była lodowata.

  • Nagle – kontynuowała swoją opowieść Amy – przeleciała od tamtego filara – wskazała niebieską kolumnę, przy której stały wcześniej – aż do tond.
  • Ale to przecież z pięć stup!
  • No właśnie! - odpowiedziała Alex – Nie wiemy co to było i dlaczego to zrobiło, ale wiemy że coś jej złamało.
  • Coś jej złamało?! - wykrzykną.
  • Tak, pewnie ramię, no i jeszcze nie możemy jej dobudzić!
  • Biedna Alice – oświadczył - Jest lodowata, trzeba ja zanieść do pani Mirandy.
  • Racja – zgodziły się z nim, lecz bały się ją ruszyć by jeszcze bardzie jej nie poturbować

Jeszcze raz dotkną jej szyi. Tym razem w celu zbadania tętna. Co najważniejsze żyła i oddychała równomiernie. Miała puls. Zabrał dłoń. I wydał zduszony okrzyk. W porę zakrył usta ręką. Amy i Alex posłały mu pytające spojrzenie. Wskazał głową swoja dłoń.

  • Aaach!!!

Dziewczyny też zakryły buzie rękoma. Na dłoni miał burgundową krew Alice. Powoli odwrócił jej głowę na prawo… i tym razem krzykną. Krew wydobywała się z czterech czarnych dziurek na jej szyi.

  • Co się tu dzieje? - przyszedł Papkin. - Proszę się rozejść!

Nikt się nie ruszył. Papkin podszedł do Nicka, zemdlałej Alice, Amy i Alex i też krzykną.

  • Co się stało? - zapytał przerażony.
  • Alice dostała drgawek i …
  • … , a potem ją tak odrzuciło…
  • …. zaczęła wrzeszczeć….

Amy i Alex przekrzykiwały się, by jak najszybciej opowiedzieć Papkinowi o zdarzeniu jakie miało tu miejsce i żeby jak najszybciej zabrał ją do pokoi szpitalnych.

  • Cicho! Opowiecie mi później, teraz trzeba ją z stąd zabrać.

Profesor mrukną coś pod nosem, i na jego ręce pojawiła się niebieska, świetlista kulka, wielkości piłeczki do bejsbola. Wycelował nią w Alice i powiedział :

  • Aderas afeda!

Dziewczyna wzniosła się w powietrze na wysokość gdzieś około trzech stup. Papkin chwycił ją za bluzkę i znaczą ciągnąć w stronę wschodniej części pałacu i wyspy. Nick bez wahania poszedł za nim. Tak samo Amy i Alex. Alex była zmartwiona, czy jej przyjaciółka wyzdrowieje, lub czy w ogóle przeżyje. Bo nie zbyt dobrze to wyglądało.

  • Alex, Amy, Nick – powiedział Papkin na odchodne – Chodźcie za mną. A reszta, na lekcje – i właśnie w tej chwili zabrzmiał dzwonek.
28 sie 2010. Autor: a3amyabygailksika | Brak komentarza »

A3 ciąg dalszy - autorstwa Amy

Po wyjściu z klasy drapieżnik z nową zdobyczą (tak dziewczyny nazywają Alex gdy ma nowego chłopaka) zaprowadziła przyjaciółki do dziewczęcej ubikacji. Tam zwykle je prowadziła by powiedzieć im coś ważnego. No więc jak Amy się domyśliła po co je tam prowadzi spojrzała się niespokojnie na Alice i zrobiła się jeszcze bledsza niż poprzednio. Zanim Amy wyrwała się ze stanu zamyślenia Alex zdążyła ją i Alice wprowadzić do wielkiej kamiennej łazienki.

  • Mam nowego chłopaka! - oznajmiła z entuzjazmem – Ma na imię Szymon! I jest boski!
  • A co z Robertem? - spytała Amy nieco słabym głosem. Dziewczyny spojrzały się na nią , jednocześnie mówiąc.
  • Amy dobrze się czujesz?
  • Tak. - odpowiedziała
  • Na pewno? Powinnaś iść do pielęgniarki. - powiedziała Alex ze zmartwioną miną.
  • Nie naprawdę nic mi nie jest.- skłamała – Czuję się świetnie.
  • No dobra jeśli czujesz się świetnie to wyjdźmy na dwór. Nie chcę znowu zarobić szlabanu. - powiedziała. Nie jeden raz nauczyciele przyłapywali je na rozmowach w tym miejscu.
  • No dobra. Tylko poprawię sobie makijaż i już możemy iść. - Alex mówiąc to podeszła do lustra i zaczęła się malować tuszem do rzęs. Gdy skończyła schowała go powrotem do torebki. Dziewczyny wyszły z łazienki i skierowały się do wyjścia. Minęły kilka długich korytarzy puki nie zobaczyły wielkich drewnianych wrót rozpostartych na oścież. Przeszły przez nie i znalazły się na wielkim placu otoczonym zewsząd drzewami. Ponieważ ich szkoła znajdowała się w samym sercu lasu by niemagiczni ludzie (…) j nie znaleźli. Ale to nieważne bo Draco (szkolny wróg dziewczyn). Ma blond włosy, bladą jak u wampira cerę i stalowe niebieskie oczy. Był nawet przystojny ale Alice,Alex i Amy się nie podobał. Draco kierował się w ich stronę i powiedział:
  • No proszę! Kogo my tu mamy!
  • Odwal się Larius! Albo tym razem ja cię wrzucę do jeziora a nie Alice! - warknęła Amy ze wściekłym spojrzeniem Draco widząc to cofną się o kilka kroków do tyłu jego złośliwy uśmieszek jak u chochlika górskiego zrobił się szerszy.
  • Na twoim miejscu nie rzucałbym pogróżkami na prawo i lewo – oznajmił robiąc jeszcze jeden krok do tylu.
  • Ach tak!? A to niby dlaczego?! - spytała Amy robiąc kilka kroków do przodu. Kłótnia trwała jeszcze przez pięć minut, dopóki dyrektor im nie przerwał.
  • Co tu się dzieje? - spytał spoglądając to na Amy to na Draco. Amy zaczęła Wszystko wyjaśniać a Draco zaczął się czerwienić co w jego przypadku wyglądało ludzko, a nie jak wampir. Gdy dziewczyna skończyła dyrektor skierował wzrok na chłopaka, a potem zwrócił go z powrotem na Amy i powiedział:
  • Zachowujecie się jak pięciolatki w piaskownicy. I dlatego zostajecie ukarani. Będziecie sprzątać salę od astrologi, o siedemnastej w sobotę. A teraz wybaczcie ale muszę wrócić do gabinetu, by załatwić kilka spraw.

Draco i Amy nic nie powiedzieli bo wszyscy wiedzą, że z dyrektorem nie ma żadnych dyskusji. Podstal się oddalił ,a Draco odszedł ze wściekłą miną. Amy stała jak wryta. Alex podeszła do niej nieśmiało i zaproponowała lody ze szkolnego sklepiku. Amy i Alice kiwnęły głowami na znak zgody i razem z Alex skierowały się w stronę szkoły. Przeszły korytarzem na piętro i ruszyły w stronę sklepiku. Alex zapytała jakie lody by chciały.

  • Te same co zawsze – odpowiedziały chórem.
28 sie 2010. Autor: a3amyabygailksika | Brak komentarza »

A3 kawałek powieści, autorstwa Abygail

1. Zaczyna się!
Alex właśnie biegła korytarzem liceum im. Percego Maringotta. Miała szczęśliwą minę. Śpieszyła się do sali od biologi, na lekcje. Z rozmachem otworzyła drzwi, tak mocno, że z trzaskiem uderzyły o ścianę, tuż koło ogromnego akwarium, z egzotycznymi rybami. Wszyscy w klasie podskoczyli, łącznie z nauczycielką.
Przepraszam za spóźnienie – powiedziała i usiadła przed Alice.
Alice bardzo dobrze znała tą minę. Przewróciła oczami.
„Oczywiście – pomyślała – Alex ma nową ofiarę”
Co tydzień jej przyjaciółka znajdowała nowego chłopaka, a starego rzucała. Jeszcze się nie zdarzyło by ją ktoś rzucił, miała za duże powodzenie. Zawsze myślała, że to przez umiejętności nabyte z czasopism, ale wszyscy wiedzieli że to przez jej wygląd.
Alex była wysoka i szczupła. Miała czarne kręcone włosy do połowy pleców, mały kształtny nos, którego wszyscy jej zazdrościli, piękne niebieskie oczy i pełne usta. Była ładna tak jak jej przyjaciółki. Alice była brunetką z niebieskimi oczami i była tylko o 5 cm niższa niż Alex i Amy, które były równe. Miała więcej kształtów niż one, ale takie samo powodzenie u chłopców. Choć gdy pytali czy się nimi umówi jej odpowiedź brzmiała: nie! Była wierna Nickowi. Chodzili razem już dwa miesiące, to rekord szkoły. Rekordem Alex były dwa tygodnie, a Amy – półtora miesiąca. Amy była brunetką z zielonymi oczami i anielskim uśmiechem. Aktualnie była singielką, bo miała już dość rozstań. Chociaż to ona zrywała z chłopcami a nie na odwrót.
Zadzwonił dzwonek. Alice zerwała się z krzesła i zaczęła się pakować.
„No nie! - pomyślała z sarkazmem – znowu będę musiała wysłuchiwać „miłosnej” historii „stulecia””
W roli głównej Alex Soloria. Amy jeszcze nie wiedziała o nowej zdobyczy ich przyjaciółki. Alice zastanawiała się czy jej nie uprzedzić. Tak, na wszelki wypadek. Ich przyjaciółka nie lubiła gdy Alex czy Alice opowiadały jakie są szczęśliwe ze swoimi chłopakami. Ta druga oczywiście nigdy nic takiego nie mówiła, była cicha i skryta, dlatego przez pierwszy tydzień chodzenia z Nickiem nikt się nie domyślił, że są razem ,dopóki jej ukochany się nie wygadał. A ta pierwsza od razu wszystkim wszystko mówiła. Gdy Alice snuła plany po cichu, plany Alex znali wszyscy. W ogóle do siebie nie pasowały, ale się lubiły.

27 sie 2010. Autor: a3amyabygailksika | Brak komentarza »

Przepraszamy za błąd

Przepraszamy was za błąd w linku ale nasza klawiatura nie działa zbyt dobrze i “ą” i “ż” się nie wpisało. Zamierzamy pisać tu kawałki książki naszego pomysłu, a także nasz pamiętnik. Będziemy publikować zdjęcia ( bez nas oczywiście ) i gadać o modzie. Możecie przychodzić do nas ze swoimi problemami miłosnymi i zdrowotnymi, coś na nie zaradzimy. Piszcie komentarze o formacie chwalącym i krytycznym zniesiemy wszystko. A przedewszestkim ZAPRASZAMY DO NASZEGO BLOGU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Mały regulamin!

1.Zakaz kopiowania treści naszej książki,pamiętnika i opiń.

2.1Zakaz używania brzydkich słów w komentarzach.

2.2Jeśli komentarz będzie nie na temat to go usuniemy.

2.3Możesz krytykować nasze wpisy ale rób to stosownie.

3.Odwiedzaj nas jak najczęściej-to rozkaz ;)

4.Pisz komentarze a my się odwdzięczymy i zostawimy komentarz na twoim blogu (o ile masz blog) :)

Miłego czytania!!!!:)

27 sie 2010. Autor: a3amyabygailksika | Brak komentarza »

Witaj wielki świecie!

Witamy na blogu Darmowe Blogi - Blog.bisi.pl. To jest Twój pierwszy wpis. Możesz go edytować lub usunąć w panelu administracyjnym.

27 sie 2010. Autor: a3amyabygailksika | 1 komentarz »